Wszy nie biorą się z brudu, więc skąd?

Tekst MONIKA STANISZEWSKA, Konsultacja: dr PIOTR ALBRECHT

21.09.2010 , aktualizacja: 21.09.2010 14:01

Wszawica to choroba tyleż powszechna, co wstydliwa. Temat tabu. A przecież walka z nią byłaby o wiele skuteczniejsza, gdybyśmy mówili o niej otwarcie.

Pewnie nieraz słyszeliście, że wszy biorą się z brudu - nie wierzcie w to. Wszawica może przytrafić się każdemu, bo wszom jest wszystko jedno, czy głowa, na której się osiedlają, jest czysta, czy brudna, nie ma znaczenia długość i gęstość włosów ani rodzaj używanego szamponu.

Wszawica to choroba zakaźna. Można się nią zarazić przez bezpośredni kontakt z chorym. Jednak wszy nie potrafią skakać ani latać, dlatego dzieci nie zarażają się nimi w sklepie ani na placu zabaw, lecz w zaprzyjaźnionej grupie w przedszkolu, żłobku, w domu. Maluchy mogą się zarazić podczas zabawy czy snu, gdy ich głowy stykają się ze sobą. Starsze dzieci, kiedy pożyczają od siebie szczotki, ozdoby do włosów czy czapki.

Jak widać, o zakażenie jest bardzo łatwo. Dlatego warto regularne sprawdzać włosy dziecka. Róbcie to co najmniej raz na dwa tygodnie i zawsze po wycieczkach autokarowych i po powrocie z wakacji. A gdy zauważycie podejrzanego intruza, jak najszybciej zacznijcie działać.

JAK ROZPOZNAĆ PROBLEM?

Objawem, który powinien was zaalarmować, jest świąd. Wszy żywią się krwią, w miejscach ugryzień zostają swędzące zaczerwienione zgrubienia, przypominające ugryzienia komara. Jeśli dziecko nieustannie drapie się, dokładnie obejrzyjcie jego włosy i skórę głowy. Najlepiej robić przedziałki palcami i przeczesywać włosy co 1-2 cm. Wszy skupiają się za uszami i z tyłu głowy - od tych miejsc zacznijcie kontrolę. Szukajcie dorosłych żyjątek i ich jaj, czyli gnid. Jeśli nie wiecie, jak je rozpoznać, przyda wam się ściągawka:

Wszy - są bardzo małe (2-3 mm), zwykle jasne, beżowo-brązowe (ale mogą zmieniać barwę, dostosowując ją do koloru włosów) i szybko się przemieszczają wzdłuż włosa. Gdy są w ruchu, można je łatwo dostrzec.

Jaja - mają kolor białawożółty, wielkość ok. 1 mm i są bardzo mocno przytwierdzone do nasady włosów. Przypominają łupież, ale nie dają się łatwo odkleić.

JAK POZBYĆ SIĘ INTRUZÓW?

Jak najszybciej zacznijcie leczenie. W aptece można kupić bez recepty specjalne szampony, płyny lub pianki. Koniecznie upewnijcie się, czy wybrany preparat jest odpowiedni do wieku dziecka. Przeczytajcie dołączoną ulotkę i stosujcie się ściśle do zaleceń.

Po zastosowaniu zawierającego silne środki chemiczne preparatu dorosłe osobniki wyginą, ale trzeba jeszcze pozbyć się jaj (jeśli tego nie zrobicie problem wkrótce wróci). Najlepiej starannie wyczesać je specjalnym gęstym grzebieniem (do kupienia w aptece). Jeśli dziecko ma długie włosy, wymaga to dużej cierpliwości, bo jajeczka trud- no zdjąć i łatwo przeoczyć. Warto więc rozważyć skrócenie włosów, by ułatwić sobie zadanie. Można też zastosować preparat na bazie sylikonu, który dusi dorosłe osobniki, a jaja wysusza. Wystarczy po nocnej kuracji umyć rano głowę i rozczesać włosy zwykłym grzebieniem. Kurację trzeba powtórzyć po 7 dniach.

CZY DEZYNFEKOWAĆ CAŁY DOM?

Dezynfekcja to za dużo powiedziane, ale trzeba zrobić wielkie pranie i dokładnie posprzątać mieszkanie. Wszy mogą bowiem przeżyć dwie doby poza skórą człowieka, np. na ubraniach, meblach lub w pościeli, jaja nawet 2 tygodnie. Wytrzepcie i dokładnie odkurzcie dywany, fotele, kanapy i materace, a także siedzenia w samochodzie. Gdy skończycie, włóżcie torebkę z odkurzacza do torby plastikowej, zawiążcie ją i wyrzućcie. Ubrania dziecka, pościel, ręczniki wypierzcie w temperaturze 60°C. To, czego nie da się uprać w wysokiej temperaturze - np. koce, poduszki, pluszaki, kaski rowerowe - na dwa tygodnie szczelnie zamknijcie w torbach foliowych, żeby przeczekać cały cykl rozwojowy wszy. Grzebienie, szczotki, spinki, gumki, opaski i inne przybory do włosów wyrzućcie i kupcie nowe.

Trzeba się liczyć z tym, że wszyscy domownicy zostali zarażeni - przytulacie się, śpicie obok siebie, używacie zapewne tych samych ręczników. Trzeba więc wziąć pod lupę głowy całej rodziny. Jednak, nawet jeśli nie znajdziecie żadnego intruza, zachowajcie czujność. W początkowym stadium wszawicy łatwo przeoczyć nieliczne jeszcze osobniki dorosłe i gnidy.

By mieć pewność, że pasożyty zostały definitywnie prze-gnane, najlepiej przeprowadzić kurację preparatem na wszy u wszystkich domowników (z wyjątkiem czworonożnych, zwierzęta nie zarażają się wszami ludzkimi).

Po kuracji jeszcze przez 10 dni regularnie oglądajcie głowę dziecka i pozostałych członków rodziny. Jeżeli w tym czasie nie zauważycie żadnego nowego pasożyta, macie problem z głowy.

Jak zmniejszyć ryzyko zarażenia?

Wyjaśnijcie dziecku, że ze względów higienicznych nie powinno pożyczać koleżankom czy kolegom swoich przyborów do włosów i czapek.

Jeżeli w żłobku, przedszkolu czy szkole waszego dziecka pojawiły się wszy, nie udawajcie, że was ten problem nie dotyczy. Gdy choć jeden maluch w grupie jest nosicielem tych pasożytów, choroba prędzej czy później może dopaść także inne dzieci. Niebezpieczeństwo zostanie zażegnane dopiero wówczas, gdy wszyscy rodzice wezmą sobie sprawę do serca i zaczną działać.

Jeśli zauważycie na głowie swego dziecka wszy, koniecznie poinformujcie o tym wychowawcę w szkole, przedszkolu czy żłobku, a także rodziców dzieci, z którymi bawił się wasz maluch. To pozwoli zapobiec rozprzestrzenianiu się wszawicy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Inwazja wszawicy

Coraz częściej można spotkać w internecie skargi rodziców, że dzieci przynoszą ze szkoły wszy. Potwierdzają ten fakt dyrektorzy szkół i przedszkoli, a rzecznik Sanepidu przyznaje wprost, że problem wszawicy dotyczy obecnie większości szkół i przedszkoli w naszym kraju.

W polskim społeczeństwie utrwaliło się przekonanie, że występowanie wszawicy związane jest z brudem, ubóstwem oraz brakiem przestrzegania podstawowych zasad higieny, co spowodowało, że temat tej choroby jest w naszym kraju tematem tabu. Problem narasta, ale panuje wokół niego milczenie. Tymczasem wszawica od zawsze występuje na całym świecie i dotyczy wszystkich kontynentów, stref klimatycznych i populacji. Z danych amerykańskich wynika na przykład, że jedno dziecko na dziesięcioro co jakiś czas ma wszawicę, a roczny koszt środków potrzebnych do zwalczania choroby sięga prawie 1 mld dolarów. Warto więc uświadomić sobie prawdziwy charakter wszawicy, aby móc skutecznie ją zwalczać.

 

Wszawica - zakaźna choroba pasożytnicza


Wszawica nie bierze się z brudu, jest chorobą zakaźną owłosionej skóry głowy powodowaną przez wszy. Pasożyty przenoszą się z jednego człowieka na drugiego drogą bezpośrednich kontaktów lub przez wspólne używanie grzebieni, szczotek do włosów, spinek, gumek, a także czapek i szalików.

Chorobę powoduje wesz głowowa (pediculus capitis), pasożyt bytujący wyłącznie na owłosionej skórze głowy człowieka i żywiący się jego krwią. Wielkość dorosłego owada (zazwyczaj mają jasny beżowo-brązowy kolor) nie przekracza 2-3 mm. Larwy wszy mają kolor białawo-brązowy, a rozmiarem przypominają główkę szpilki. Samica składa zwykle od 6 do 8 jaj dziennie przez kolejne 20 dni. Dzięki substancji klejącej larwy mocno przyczepiają się do skóry głowy. W ciągu 10 dni z jajeczek wylęga się larwa, która następnie przekształca się w dorosłego osobnika. W miejscu ukąszenia powstają swędzące zaczerwienione zgrubienia, podobne do ugryzienia komara. Wesz głowowa nie skacze, potrafi jedynie pełzać, przemieszczać się szybko wzdłuż włosa. Dlatego do zarażenia się potrzebny jest bezpośredni kontakt z osobą chorą. Z tego powodu, największe zagrożenie zakażeniem występuje wśród dzieci i młodzieży, które w przeciwieństwie do osób dorosłych nie zachowują wystarczającego dystansu - przytulają się głowami w trakcie zabawy, śpią obok siebie w czasie poobiedniej drzemki w przedszkolu, wymieniają się gumkami do włosów itp. Zjawisko wszawicy nasila się w okresie wakacyjnym, kiedy wiele dzieci wyjeżdża na obozy i kolonie. Przebywanie w większych skupiskach, wspólne sypialnie, łazienki, zabawy, sprzyjają rozprzestrzenianiu się wszawicy.

Dlatego warto przed wyjazdem dziecka na zorganizowane formy wypoczynku ( kolonie, obozy, sanatoria, zielone szkoły) pomyśleć o profilaktyce wszawicy:

  • Jeśli dziecko ma długie włosy, nauczyć je związywać lub skrócić włosy przed wyjazdem.
  • Wytłumaczyć dziecku, że pewne przedmioty, służące higienie osobistej, takie jak: grzebień, szczotka, ręcznik, części garderoby powinny być tylko dla niego i nie może ich pożyczać.
  • Uświadomić dziecku, że przynajmniej raz w tygodniu powinno myć głowę i wyposażyć je w środki higieniczne takie jak szampony i odżywki, ułatwiające rozczesywanie i wyczesywanie włosów.
  • Po powrocie do domu sprawdzić głowę i włosy dziecka, a następnie powtarzać te kontrole systematycznie, np. raz na dwa tygodnie.

Objawy i leczenie wszawicy


Objawem obecności wszy jest na ogół swędzenie głowy i karku. Jeśli zauważymy, że dziecko często się drapie, powinniśmy jak najszybciej skontrolować włosy. Rozgarniamy włosy tuż przy skórze, szczególną uwagę zwracając na tył głowy i okolice za uszami. Może nam w tym pomóc gęsty grzebień, którym przeczesujemy mokre włosy. Wszy trudno zobaczyć wśród włosów, dlatego w przypadku ciemnych włosów najlepiej użyć kontrastującego, jasnego koloru grzebienia, a do włosów blond – ciemnego. Jeśli zauważymy, że pomiędzy zębami grzebienia zostały wszy, larwy lub jajeczka, kupujemy w aptece specjalny preparat i stosujemy go zgodnie z ulotką. Należy się jednak upewnić, czy preparat nadaje się dla dziecka w danym wieku, czy nie powoduje alergii i nie drażni skóry. Za najbardziej skuteczne i najmniej szkodliwe uważane są przez pediatrów preparaty zawierające substancje należące do grupy olejów silikonowych. Są to nietoksyczne środki, które oblepiając głowę, odcinają wszom dostęp do powietrza. Nie pomagają natomiast takie domowe sposoby jak: nacieranie głowy olejem czy octem. W profilaktyce wszawicy sprawdzają się szampony, zwierające olej kokosowy i oliwę z oliwek. W ich składzie są bowiem kwasy tłuszczowe, zabójcze dla wszy. Te pasożyty nie lubią również olejku z drzewa herbacianego, olejku eukaliptusowego, lawendowego i rozmarynowego, a także mentolu. Leczenie trzeba powtórzyć po 7-8 dniach, aby mieć pewność, że nie nastąpi nawrót choroby. Wszawicy nie powinno się lekceważyć, nie leczona może prowadzić do zakażenia bakteryjnego skóry i zmian liszajowatych, a w skrajnych przypadkach nawet do łysienia plackowatego.

By mieć pewność, że pasożyty zostały definitywnie zlikwidowane, najlepiej przeprowadzić kurację preparatem na wszy u wszystkich domowników (z wyjątkiem czworonożnych, zwierzęta nie zarażają się wszami ludzkimi). Nie ma potrzeby przeprowadzać wielkiej dezynfekcji mieszkania, wystarczy dokładnie je posprzątać i zrobić wielkie pranie. Wszy mogą bowiem przeżyć dwie doby poza skórą człowieka, np. na ubraniach, meblach lub w pościeli, a ich jaja nawet 2 tygodnie. Dlatego należy wytrzepać i starannie odkurzyć dywany, fotele, kanapy i materace, a także siedzenia w samochodzie. Po skończonym odkurzaniu torebkę z kurzem wkładamy do torby plastikowej, zamykamy ją szczelnie i wyrzucamy. Ubrania dziecka, pościel, ręczniki pierzemy w temperaturze 60°C. To, czego nie da się uprać w wysokiej temperaturze - np. koce, poduszki, pluszaki – zamykamy na dwa tygodnie w torbach foliowych, żeby przeczekać cały cykl rozwojowy wszy. Grzebienie, szczotki, spinki, gumki, opaski i inne przybory do włosów wyrzucamy i kupujemy nowe.

Wszawica w szkołach

Rodzice, którzy znajdą wszy u swojego dziecka, powodowani wstydem, na ogół nie informują o tym wychowawczyń w szkole czy przedszkolu. Powoduje to dalsze rozprzestrzenianie się choroby. Gdyby informacja o stwierdzeniu wszawicy została przekazana na wywiadówce, wszyscy rodzice mogliby skontrolować włosy dzieci i niezwłocznie przystąpić do leczenia. Ciężar zwalczania wszawicy spoczywa obecnie na rodzicach, szkołom nie wolno bowiem przeprowadzać kontroli czystości ucznia. Kontrole takie odbywały się dwukrotnie w ciągu roku szkolnego do grudnia 2004 roku. 12 grudnia tegoż roku zaczęły obowiązywać Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie zakresu i organizacji profilaktycznej opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą (Dz.U. Nr 282, poz. 2814) oraz zalecenia Instytutu Matki i Dziecka, zawarte w publikacji "Standardy i metodyka pracy pielęgniarki i higienistki szkolnej". Na podstawie tych dokumentów odstąpiono od procedury kontroli czystości uczniów. Ich dawny sposób przeprowadzania uznano z gwałcenie praw dziecka. Od tej chwili kontrola czystości dziecka może się odbywać jedynie ze zgodą i na prośbę rodziców. I tu pojawia się problem, bo nie wszyscy rodzice się zgadzają. Co zatem robić, gdy pozwoleń brak, a w szkole zapanuje wszawica?


Może warto skorzystać z doświadczeń innych krajów. Np. w Niemczech szkoła wysyła ucznia z wszami do domu na leczenie. Na lekcje wrócić może dopiero wtedy, gdy pojawi się z zaświadczeniem od lekarza, że problem został zlikwidowany. A może jednak warto przywrócić kontrole szkolne tylko w innej formie, nieuwłaczającej godności ucznia. Przecież może się to odbywać bez świadków, w czasie indywidualnej wizyty ucznia w gabinecie pielęgniarki. Jeżeli kontrole zostaną poprzedzone wcześniejszą akcją edukacyjną, to na pewno ani rodzice, ani uczniowie nie będą wyrażać sprzeciwu. Walki z wszawicą nie ułatwi na pewno fakt, że w roku 2008 zniknęła ona z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z wykazu chorób zakaźnych leczonych obowiązkowo.

Tekst: Barbara Skrzypińska

Z naszej galerii